Obecne metody nauki informatyki się nie sprawdzają. Skąd ta pewność?


 
Czy Ty także dostrzegasz ludzi, którzy w Twojej obecności operują komputerem i sprawiają wrażenie jakby nie do końca byli pewni, co robią? Niby wiedzą, co chcą zrobić, a zbyt wiele przemawia za tym, że jednak nie mają pewności jak dojść do celu. Prawdopodobnie niesamowicie ich to stresuje, a Ciebie irytuje. Przeszywasz ich wzrokiem, a oni powoli popadają w panikę. Obydwoje zaczynacie sądzić, że nie ma wyjścia z tej sytuacji, a żadne z was nie ma pojęcia, co zrobić. Sytuacja jest paradoksalna i nawet wydaje się śmieszna, gdyby nie to, że tracisz czas. A jeśli to Ty jesteś to osobą, która ma problem z obsługą? Kogo obwiniasz o ten stan rzeczy? Twojego szefa, nauczycieli ze szkoły, czy może brak lekcji informatyki?

 

Opisana sytuacja wcale nie jest zmyślona i zdarza się nader często. Ostatnio sam byłem jej świadkiem, kiedy Pani w sklepie nie wiedziała jak zmienić cenę produktu, który był źle oznaczony na półce. Miała z tym wielki problem i coś nie chciało zaskoczyć. Im dalej w las, tym bardziej się stresowała i gorzej się jej myślało. Widać było po niej jak źle się z tym czuje. W kolejce za nami była para, która niepotrzebnie się rozpakowała z zakupami, bo problem już istniał. Dostali więc niepotrzebną dawkę nerwów i stracili sporo czasu na czekaniu. Co poszło źle?

Nie powinniśmy obwiniać biednej Pani z supermarketu. Należy się zastanowić czy to był jej brak wiedzy, czy problem z kasą? W pewnym momencie po prostu zeskanowaliśmy zakupy od nowa z poprawioną ceną problematycznego produktu. Podejrzewam, ze wielu z was idąc do nowej pracy było uczonych na szybkiego. Za mało czasu na wytłumaczenie wszystkiego i omówienie niecodziennych sytuacji. Także irracjonalne przekonanie, że łapiemy wszystko w mig i nie trzeba tłumaczyć nam dwa razy. Kiedy pojawiały się pytania, czy ktoś czegoś nie zrozumiał, to raczej z uprzejmości. U mnie z reguły tak bywało.

Nowe podejście do nauki i treningu

Uważam, że potrzebne jest nowe podejście do osób uczących się obsługi maszyn i urządzeń. Wiele kursów i osób prowadzących kursy komputerowe zakłada jakiś poziom wiedzy uczestników. Niestety zawsze tak robimy. Problem w tym, że w grę wchodzą jeszcze uczucia i nastawienie. Kiedy jesteśmy uczeni w pracy, wszystkim zależy na jak najmniejszym “marnowaniu” czasu na te lekcje. W końcu ktoś nam musi płacić za to, że się uczymy. Managerowie traktują to po macoszemu jako nieznośną konieczność. Zapominają, że to jest inwestycja w przyszłość.

Niestety bardziej osobiste podejście jest konieczne, co nie przekłada się efektywnie na całość kursu lub treningu w pracy. Niektórzy byliby niezadowoleni z powrotu do podstaw. Inni by się martwili, że za szybko wszystko idzie naprzód. Obawiam się, że taka sytuacja może wystąpić również tu na blogu. Nie będę w stanie tego uniknąć. Ogromnie ciężko jest znaleźć rozsądny środek dla wszystkich.

Jest to naturalne, że postrzegamy rzeczy poprzez naszą wiedzę i tak to rozumiemy i tłumaczymy to innym. Dlatego za wszelką cenę, chciałbym pracować nad zmianą podejścia do ludzi, którzy chcą się czegoś nauczyć. A także podejścia ludzi, którzy chcą uczyć.

Panuje przekonanie, że w dzisiejszym świecie każdy wie coś na temat obecnej technologii i zna jej podstawy. Nie zgadzam się z tym. Jest ogromna ilość osób po 40-tce, którzy zbyt mało lub w ogóle nie nauczyli się w szkołach nic na ten temat i jest im ciężko. Także wśród mojego pokolenia są osoby, które podobnie jak ja, niewiele się nauczyły w szkole. Nawet nasze dzieci, które dorastają z nową technologią znajdą się w takim momencie, kiedy pojawi się coś czego one nie zrozumieją.

Mimo, iż możemy mieć podstawową wiedzę techniczną, nowe opcje, które się wciąż pojawiają, mogą korzystać z czegoś całkowicie innego, co będzie dla nas niezrozumiałe. Przynajmniej częściowo. To może spowodować pojawienie się tych wszystkich negatywnych uczuć, jakie się w nas rodzą kiedy mamy z czymś problem. To również utwierdza mnie w przekonaniu, że najbardziej się liczy praca u podstaw.

Nowe sposoby tłumaczenia i przekazywania wiedzy

Zwróciłem już uwagę na sposób naszego tłumaczenia. Opiera się on na naszej wiedzy. Z racji tego może zawierać sporą ilość technicznych informacji lub po prostu ich zbyt dużo ilość na początku, co zdecydowanie odpycha. Przykładowo większość stron i kursów tłumaczących podstawy komputerów, nie dość, że jest skierowana do seniorów, to od samego początku rzuca użytkownikom w twarz pojęcia takie jak: pulpit, foldery, pliki, pasek zadań, menu start, Windows, system operacyjny, itp. Dla osoby, która niewiele wie o komputerach lub nawet nigdy żadnego nie używała te pojęcia nic nie znaczą. Owszem, w trakcie kursu są one tłumaczone. Jednakże robi to osoba, która doskonale rozumie te pojęcia i z reguły przekazuje je w zrozumiały dla siebie sposób.

Wierzę, że ludzie potrafią się tego nauczyć. Zanim jednak przejdzie się do wyjaśniania pojęć i nauki obsługi, potrzebne jest wyjaśnienie oparte na założeniach znanych wszystkim. Moim celem jest pomóc wam zrozumieć komputery i urządzenia patrząc na nie z innej niż zwykle perspektywy i pojąć, z czego to wszystko się składa. Dopiero potem można śmiało i bezstresowo uczyć się dalej.

Tak więc uważam, że wszystkie książki, strony, kursy i treningi w pracy, które mają tłumaczyć podstawy na samym początku zawierają zbyt dużo nowych treści, które mogą być zdecydowanie odpychające i niezrozumiałe dla użytkownika. Z uwagi na kierunek, w którym rozwija się nasz świat jestem zdania, iż jest potrzebny całkowicie nowy tryb nauki. Taki, który będzie od najmłodszych lat oswajał ludzi ze zrozumieniem technologii i mniej stresującym podejściem.

Oczywiście dzieciom przychodzi to bardzo łatwo. Ponadto zawsze będą ludzie biedniejsi i wykluczeni, z jakichkolwiek powodów, którzy dopiero w późniejszych latach zetkną się z daną technologią. Albo tacy, którzy będą zmieniać zawód i obcować z czymś całkowicie nowym. Będą także ludzie, do których nie będzie przemawiał sposób tłumaczenia i będzie im ciężej to zrozumieć. Będą także ludzie, których nie będzie to interesować. Przynajmniej kiedy będzie to tłumaczone w zły sposób. Ważne jest to, żeby pomóc im się z tym oswoić i zrozumieć. Lepiej zrobić to zanim zajdzie taka konieczność i pojawi się stres z nią związany.

Podsumowując, mamy mnóstwo informacji w internecie, książkach, itp., którą każdy może wykorzystać. Jednakże ta wiedza, mimo iż bardzo dobra, jest trochę nieodpowiednio ukierunkowana. Dodatkowo mnogość wyborów pogarsza sprawę i często bardziej przeszkadza.

Ja sam nie jestem w stanie zmienić myślenia milionów ludzi na całym świecie, ani tym bardziej przebudować współczesnego systemu edukacji. Nie jestem w stanie także przewidzieć, co  będzie się dziać na świecie, ani jaka nadejdzie technologia. Wiem natomiast, co się dzieje teraz i co ja mogę z tym robić. Dlatego będę walczył o większą świadomość ludzi w obcowaniu z komputerami i technologią, bez żadnych obaw.

 

Czy wy także dostrzegacie podobne problemy w nauczaniu? Czy was także uczono obsługi skomplikowanych urządzeń czy programów na szybkiego? Czy wywierano na was presję w związku z małą ilością czasu danego na zrozumienie wymaganego tematu? Jak się wtedy czuliście? Jak sobie z tym radzicie? Jak według was powinno to wyglądać?

 


Dziękuję Ci za Twój czas! Czy spodobał Ci się ten artykuł lub pomógł Ci w jakikolwiek sposób? Jeśli tak, to bardzo gorąco proszę Cię o pomoc. Podziel się tym artykułem ze wszystkimi ludźmi, którym może pomóc. Pomóż mi wypromować tego bloga. Mając więcej czytelników będzie mi łatwiej stworzyć wspaniałe dyskusje i czerpać więcej wiedzy, inspiracji i pomysłów na jeszcze lepsze treści. Dzięki temu TY otrzymasz jeszcze więcej wiedzy o lepszej jakości.

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu i wszelkie ciekawe informacje z nim związane zapisz się na Newsletter. Będziesz pewny, ze nic Cię nie ominie.

Główne zdjęcie: www.unsplash.com @tfaustin

2 thoughts on “Obecne metody nauki informatyki się nie sprawdzają. Skąd ta pewność?”

  1. Pamiętam, że w szkole na informatyce to grało się w snajpera, pasjansa albo siedziało się na chatach a nauczyciel przychodził przed końcem lekcji… Tak. W szkole nie dostałam prawie żadnej wiedzy o komputerach.

    1. Dokładnie. Ja co prawda miałem trochę informacji na temat klawiatury i chyba pierwszej wersji Word’a na Windows’a, który już wtedy był mega przestarzały, ale poza tym niewiele więcej. W zasadzie, to również granie w gry i gadanie.
      Oczywiście namówienie dzieciaków na słuchanie wykładu o komputerach jest mega trudnym zajęciem, ale tym powinny się zająć tęgie głowy w MEN. ;P Jestem pewien, że są sposoby.

Dodaj komentarz! Napisz co Ci się podobało.