Kursy obsługi komputera. Czy Tobie również ciężko czegoś się z nich nauczyć?

Kursy obsługi komputera. Czy Tobie również ciężko czegoś się z nich nauczyć? - classroom-1910014

 

Pragniesz nauczyć się czegoś na temat komputerów i znacznie lepiej je obsługiwać. Wiesz jakie dają możliwości i chciałbyś radzić z tym bez problemów. Możesz sądzić, że wiek Cię ogranicza, a mimo to decydujesz się iść na kurs i poszerzyć wiedzę. Ogromnie Ci na tym zależy i już od samego początku zaczynasz się gubić i tracisz orientację. Myślisz sobie, że może to stres i że dalej będzie łatwiej. Jednak sytuacja się nie zmienia i po każdej kolejnej lekcji jesteś coraz bardziej sfrustrowany. Najwidoczniej nikt się tym nie przejmuje, a Tobie wstyd się do tego przyznać… Myślisz sobie: “Czy tylko ja mam taki problem?”

W obecnym świecie jesteśmy zewsząd otoczeni komputerami. Nasze pierwsze spotkania mogą mieć miejsce we wczesnych latach naszego życia. Współczesne i kolejne pokolenie mogą stykać się z tą technologią i urządzeniami jeszcze przed pójściem do szkoły. Może to być w przedszkolu lub w domu. Dziś niektóre dzieci potrafią używać tabletu, czy smartfonu zanim nauczą się czytać lub pisać. Kwestie etyczne i moralne zostawmy na kiedy indziej. Jest natomiast grupa ludzi powyżej 20, 30 roku życia, a przede wszystkim starszych, którzy albo mieli z tym zbyt małą styczność, albo nawet zerową. Dla nich pierwsze doświadczenia pojawiają się w późnym wieku i są znacznie trudniejsze.

Łatwiej się uczymy w dzieciństwie i to nie znaczy, że nie możemy, czy nie potrafimy kiedy jesteśmy starsi lub nawet starzy. Może nam być dość trudno zabrać się za coś nowego kiedy rozpoczynamy naukę później. Mamy już jakiś pogląd na niektóre sprawy, sądzimy że potrafimy coś robić lepiej, coś innego gorzej.

Dzisiejsze sposoby nauki

Dziś jest dostępnych mnóstwo sposobów na zdobycie wiedzy i naukę nowych rzeczy. Nie trzeba szukać drogich ekspertów i płacić za lekcję sam na sam, czy za długie kursy na wyjeździe. Albo za krótsze, w zbyt szybkim tempie. Komputery i internet dają niesamowite i darmowe możliwości nauki. Nie trzeba też godzinami przesiadywać w bibliotece. Aczkolwiek te osoby, które przecież zbyt słabo lub w ogóle nie obsługują komputera, potrzebują skorzystać z tych wszystkich pozostałych opcji. Te, które łatwiej się w tym odnajdują nauczą się jakoś same. Prędzej czy później może zdobędą lepsze umiejętności. Z moich obserwacji i doświadczenia pozostaną jednak na średnim, czy minimalnym poziomie ograniczając się tylko do tego, co konieczne, sądząc, że reszta jest za trudna. Czyli na poziomie “jakoś”.

Osoby idące na jakikolwiek kurs chciałyby, aby to było dla nich zrozumiałe. Nie zawsze jednak kurs jest tak skonstruowany. Chcielibyśmy uczyć się podstaw bez technicznych opisów, z użyciem prostego języka, aby nas to nie odpychało i nie sprawiało nam trudności. Wydawałoby się, że najprostsze wyjaśnienie będzie najlepsze. Jednakże często okazuje się, że to nie jest takie proste. Ani dla prowadzących, ani dla uczestników.

Przyznaję, że sam nigdy nie byłem na takim kursie. Nie miałem takiej potrzeby, praktycznie wszystkiego nauczyłem się sam. Miałem jednak inne kursy i korzystałem z tych internetowych. Często miałem obawy i sądzę, że rozumiem jak czują się ludzie, którzy chcą się tego nauczyć. Sam kiedyś tam byłem. Swój pierwszy komputer zakupiłem mając dopiero 20 lat. Moje wcześniejsze doświadczenia z komputerami nie do końca były swobodne, nie zawsze też łatwe. Korzystałem z pomocy i porad kolegów i rzecz jasna często nie potrafiłem czegoś zrozumieć. Zależało mi jednak na tym ogromnie. Mam także doświadczenie z lekcji informatyki i było ono najgorsze ze wszystkich. Dodatkowo przed napisaniem tego artykułu poszukałem trochę informacji i dało mi to następujące spostrzeżenia.

Sposoby przekazywania wiedzy w szkole i na kursach

Na przykładzie moich lekcji w szkole średniej mogę wam od razu powiedzieć, że wielu prowadzących kursy, czy nauczycieli ma to w d… 🙁 Niestety taka jest smutna prawda. Za mało im płacą, pracują na starym sprzęcie, nudzi ich to i muszą “użerać się” z jakimiś dzieciakami, “debilami”, czy “bandą staruchów”. Nie chce im się nas uczyć, nie zależy im na efekcie końcowym. W internecie wygląda to zdecydowanie lepiej. Także kiedy dana firma lub instytucja organizująca takie kursy skupia się faktycznie na tym i zależy im na nauczaniu. Wtedy też jest to zdecydowanie droższe, a nie każdy z nas chce, lub może sobie na to pozwolić.

Najczęściej takie lokalne kursy są prowadzone w bibliotekach, urzędach miasta, urzędach pracy, itp. Nie chcę oceniać wszystkich z góry i nie trudno domyślić się, że prowadzący niekoniecznie będą odpowiednio przygotowani, z dobrym zasobem wiedzy, z porządnymi umiejętnościami, dobrze przekazujący wiedzę, itp… A więc czeka nas słaby start… Jestem pewien, że wielu uczestników będzie w stanie dostrzec wiele z tych niuansów i niedociągnięć. To na pewno nie pomoże im się rozluźnić, ani zachęcić do nauki. Raczej nastawi ich negatywnie i niechętnie. Niekoniecznie za wiele się z tego nauczą. Po skończonym kursie może pojawić się w nich przekonanie, iż nie potrafią się tego nauczyć i że “nie ma sensu”.

Dodatkowo większość kursantów jest zdecydowanie zestresowana. Każdy jest w takiej sytuacji. Czy to jest szkolenie lokalne, czy na wyjeździe towarzyszy temu stres typowy w momencie rozpoczynania czegoś nowego i obcego. Prowadzący z reguły nie mają pojęcia na temat poziomu wiedzy uczestników. Jest to kurs dla początkujących, średnio-zaawansowanych, kurs obsługi konkretnego programu itp. Niestety pojęcie “początkujący” absolutnie nic nie mówi na temat faktycznie posiadanej wiedzy. Ciężko więc dostosować dany kurs do potrzeb wszystkich obecnych i zacząć na odpowiednim poziomie, aby wszyscy czuli się komfortowo.

Kurs się rozpoczyna i czasami padają pytania odnośnie obecnej wiedzy, czego chcemy się nauczyć, itp. Prowadzący nie zawsze stara się dotrzeć do uczestników, zrozumieć ich, ani poczuć się jak to jest być w ich skórze. Z reguły też zbyt szybko przechodzą do konkretów. Zaczynają tłumaczyć jakieś pojęcia i wyjaśniać rzeczy. Nie wszyscy są na tym samym poziomie, co często nawet nie zostało ustalone. Z tego powodu niektórzy zdecydowanie poczują się nieswojo. W takim razie dość możliwe jest, że nie wszyscy zrozumieją tłumaczenia, zagubią się w tym, czy stracą wątek.

W jaki sposób tłumaczyć i przekazywać wiedzę?

Problemem także jest podejście w kwestii tłumaczenia. Prowadzący z reguły doskonale wie o czym mówi, kiedy ma wystarczającą wiedzę. Jeśli nie, to mówi tylko to, co go nauczono i kazano mu przekazać. W obu wypadkach robi to tylko z własnej perspektywy. Bez spojrzenia na drugą stronę barykady. Nie próbuje rozwiać obaw uczestników, zastanowić się co oni czują i jak się czują z danym tematem. Ani tym bardziej dlaczego właśnie tak.

Dla nich te pojęcia są błahe i łatwe w zrozumieniu, lub ich nie obchodzą i tylko uczą o tym, bo taka jest ich praca, kazano im, itp. Oczywiście jestem świadom, iż istnieją kursy gdzie prowadzący wkłada w to całe serce, nauczył się na wcześniejszych błędach, stara się rozwijać i zależy mu ogromnie na uczestnikach i na nauczeniu ich porządnej i użytkowej wiedzy.
Ja rzecz jasna generalizuję, podając łatwe do zauważenia przykłady, z którymi muszą mierzyć się ludzie. Przeszukując internet trafiłem na wiele kursów, gdzie od pierwszego wideo tłumaczono mnóstwo nazw i pojęć związanych z komputerem, bez zagłębiania się w nie. To jest pulpit, to jest folder, to jest plik, to jest menu start, to jest Windows, to jest…, to jest…, bla, bla bla… Hmmm, sądzę, że niewiele osób nauczy się czegoś w ten sposób. Czy osoba, która jest absolutnie zestresowana nakładem informacji, których nie rozumie, pełna obaw o “tę złą maszynę”, będzie chciała się przyznać, że czegoś nie rozumie?

Pamiętajcie, że w danej chwili ja także się uczę, studiuję i zauważam dokładnie te same problemy i te same podejście. Rzecz jasna na studiach wykładowcy mają naprawdę gdzieś to, jak się czujemy i co zrobimy z tą wiedzą. Oni po prostu uczą. Wg mnie to tylko świadczy o tym, że są raczej w złym miejscu i nie powinni tego robić. Jest to nieprofesjonalne i niepraktyczne podejście dla obu stron. Wg mnie po prostu bez sensu. Mnie nie zachęca to do nauki, a mając takich uczniów, nauczyciel definitywnie nie będzie bardziej chętny, aby się starać i nauczać lepiej.

 

Podsumowując, z doświadczenia i obserwacji wyciągam powyższe wnioski. Zdaję sobie sprawę z tego, iż mogą być przekoloryzowane i poniekąd nieadekwatne do obecnego stanu rzeczy. Jednak jestem pewien, iż wielu z was miało dokładnie takie doświadczenia i podobnie się czuło. W ogóle by mnie to nie zdziwiło. Czy natrafiliście na kurs, nauczyciela, czy jakiekolwiek inne materiały, które są całkowitym przeciwieństwem tego, co napisałem? Podzielcie się tym. Chciałbym wierzyć, że nadal jest wiele osób z pasją, które pamiętają o wszelkich osobach, które potrzebują pomocy z komputerami i pragną się czegoś nauczyć.

Czy wy także macie tego typu problemy lub mieliście? Czy wam także jest trudno nauczyć się czegoś nowego z powodu zbyt pogmatwanych wytłumaczeń lub nauczycieli, którym zabrakło pasji i chęci do nauczania? Zapraszam do dyskusji i komentowania. Chętnie usłyszę wasze zdanie na ten temat, wasze opinie i wszelkie sugestie. Jak macie jakieś ciekawe historie do przekazania, zachęcam do napisania maila. Z wielką ochotę rozwinąłbym ten wątek.

 


Dziękuję Ci za Twój czas! Czy spodobał Ci się ten artykuł lub pomógł Ci w jakikolwiek sposób? Jeśli tak, to bardzo gorąco proszę Cię o pomoc. Podziel się tym artykułem ze wszystkimi ludźmi, którym może pomóc. Pomóż mi wypromować tego bloga. Mając więcej czytelników będzie mi łatwiej stworzyć wspaniałe dyskusje i czerpać więcej wiedzy, inspiracji i pomysłów na jeszcze lepsze treści. Dzięki temu TY otrzymasz jeszcze więcej wiedzy o lepszej jakości.

 

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu i wszelkie ciekawe informacje z nim związane zapisz się na Newsletter. Będziesz pewny, ze nic Cię nie ominie.

Główne zdjęcie: https://pixabay.com/en/users/Wokandapix-614097/

2 thoughts on “Kursy obsługi komputera. Czy Tobie również ciężko czegoś się z nich nauczyć?”

  1. kazdy kto zna sie na obsludze komputera nie mowie o podstawie bo wlaczyc wylaczyc lub zalaczyc swoj ulobiony program kazdy potrawi dlaczego bo wykonuje ta czynnosc codziennie jeden przycisk juz wlaczony laptop juz dziala facebook czy tak jak u mnie yutuba prosta nie skoplikowana czynnosc i pomyslal by sobie ktos czytajac tego bloga HEJ JA WSZYSTKO UMIEM tak poniewaz robie to codziennie moj mozg juz tak to zapamietal kazda czynnosc i umiem ale zadaje pytanie ILE ….. UMIEM gdy soc potrebowalabym wiecej z korysci mego sprzetu juz bym mniala problem JAK… to zrobic ….. i wtedy takie osoby jak ja z ograniczona umiejetnoscia obslugi ratuje sie co robie dzwonie po znajomych do mojego brata pomoz PROSZE PROSZE i ktos za mnie to robi a JA ……. ja dalej nic nie umiem ktos wykonal za mnie dobra robote hm……. mowie ŻLE tak nie moze byc ja musze sama niech ktos mna kieruje krok po kroku ale sama naucze sie bo jest takie powiedzenie CZLOWIEK UCZY SIE NA SWOICH BLEDACH ……. WIEC mam apel do wszystkich co sie boja i maja obawy za pomaca dobrych rad uczmy sie sami raz drugi i wierze ze sie nauczymy bo znam duzo osob ktorzy wykorzystuja innych do problemow z laptopem bo IM SAMYM SIE NIECHCE a gdyby kazdy kto takie ma obawy musial by pracowac przy laptopie nie bylo by nigdzie na calym swiecie innej pracy tylko praca z laptopem ztego bysmy musieli zyc oplacac wszystko czy tez bysmy tak mysleleli ja nie umiem mi sie niechce hmm…………..

    1. Dziękuję za ciekawy i wnikliwy komentarz. Faktycznie, żyjemy w takich czasach, kiedy wszystko jest podane na talerzu i wiele osób robi coś za nas, bo tak łatwiej. Natomiast kiedy jest taka potrzeba, trudniej nam się czegoś konkretnego nauczyć. Niestety trzeba się jakoś w tym odnaleźć.

Dodaj komentarz! Napisz co Ci się podobało.